Czy warto uczyć się cyrylicy, jeśli chcę rozpocząć naukę rosyjskiego?

Są języki, które posługują się alfabetami, których nie znamy i które różnią się o wiele od tych, które znamy. Zawsze, gdy zabieramy się za naukę jednego z tych języków, zadajemy sobie pytanie: uczyć się tego alfabetu? A może nauczę się go później, a na razie będę się uczyć z użyciem transkrypcji na alfabet łaciński? Dla wielu z nas rosyjski jest pierwszym (i ostatnim) językiem, którego naprawdę chcemy się uczyć, a ma alfabet nieco inny od naszego.

1387630903_1dc12a170b_z

Dylemat ten powstaje tylko wtedy, gdy chcemy uczyć się rosyjskiego na własną rękę, „samemu”. Na lekcjach w szkole już od pierwszych zajęć będziecie wdrażać w swój mózg cyrylicę. Czy to na pewno ma sens?

Tak! Według mnie cyrylicy powinno nauczyć się już na samym wstępie, albo nawet jeszcze przed rozpoczęciem nauki języka jako takiego. A dlaczego? Wiecie, powodów nie jest wcale tak mało.

Zacznijmy od powodu najważniejszego, jeśli planujesz czytać cokolwiek po rosyjsku — fora, blogi czy znaki informacyjne w rosyjskojęzycznym kraju. Bez cyrylicy twoje umiejętności rosyjskiego są zerem, są zupełnie nieistotne. Zrozumiesz z napisów całe nic. Transkrypcji nikt nie używa. Przecież mają swój alfabet, więc po co transkrypcja? Może uda ci się namówić jakiegoś Rosjanina, żeby poczatował z tobą używając transkrypcji, ale to tyle. Na dodatek, będzie to dla niego naprawdę nienaturalne.

Drugi powód jest najważniejszy dla ciebie, jeśli planujesz mówić i słuchać po rosyjsku. Mogłoby się wydawać, że transkrypcja to świetny pomysł, jeśli planujesz tylko mówić i słuchać, a niczego nie pisać, ani nie czytać. Wydawało ci się tak? Mi też, dopóki nie poznałem smutnej prawdy.

Mamy transkrypcję międzynarodową, opartą na tym, co znamy z angielskiego. Właściwie mamy ich kilka, a każda z nich działa podobnie źle. Angielski, jeśli chodzi o użycie głosek, różni się mocno od rosyjskiego. Weźmy imię i nazwisko, które często widzimy w transkrypcji — Andrij Szewczenko. Ale to jest transkrypcja polska, a międzynarodowa wygląda tak: Andriy Shevchenko. Właściwie są to imię i nazwisko ukraińskie, ale mogę tu wskazać rzecz, która w tej transkrypcji mi się nie podoba i jest nieużyteczna. Otóż polska transkrypcja dla tego nazwiska jest w stu procentach okej. Polak może przeczytać „Andrij Szewczenko” i będzie to bliskie oryginalnej wymowie. Zobaczmy, że w międzynarodowej transkrypcji „j” zostało zastąpione przez „y”. Rzeczywiście „y” w angielskim czytamy jak „j”, ale czasem jak „i” albo „aj”. Wynika z tego problem. Dodatkowo, skoro igrekiem zapisujemy „j”, to jaką literą zapiszemy rosyjski igrek? Podobnych temu problemów mogę znaleźć jeszcze parę.

Transkrypcja polska jest znacznie, znacznie lepsza. Tylko niestety niezrozumiała dla reszty świata. Ale to nie jest jej jedyny mankament. Po pierwsze, musimy wybrać konkretną transkrypcję — czy piszemy tak, jak słyszymy, czy może piszemy tak, żeby móc dobrze zapisać to cyrylicą, gdybyśmy kiedyś zechcieli się jej uczyć? Bo jest to różnica. Proponuję to drugie. W tej pierwszej sytuacji często nie mamy rozróżnienia między „je” i „e” (to dwie litery z rosyjskiej cyrylicy), a ponadto może zmienić nam się wygląd całego wyrazu, gdy któreś „a” w środku zamieni się na „o” przy odmianie wyrazu przez przypadki. Jeśli nie wiesz o czym właśnie piszę — to nieważne, ale naprawdę nie chcesz musieć przejmować się tym, więc daruj sobie tę transkrypcję. Zapis zbliżony cyrylicy uznaję za lepszy, ale wciąż nie bez wad. Ale przyznaję: jest niezły. Tylko po co się uczyć zapisu zbliżonego do cyrylicy, skoro chcieliśmy mówić i słuchać, a nie pisać?

Następny powód, dla którego nie zalecam nieuczenia się cyrylicy, to kontakt ze słownikiem. Być może są jakieś słowniki, które używają jakiejś transkrypcji (tylko której? Oby tej samej, co ty. Ale co, jeśli nie?), ale są one w mniejszości. Przeciętny słownik rosyjsko–polski używa cyrylicy do zapisu rosyjskich słów. Jeśli nie znasz cyrylicy, to masz duży problem. Zwłaszcza w przypadku słowników książkowych.

Tak zupełnie szczerze — jeśli twoje użycie rosyjskiego nie ma ograniczać się przez rozmowy głosowe przez Internet, to znajomość cyrylicy może być nawet bardziej wartościowa niż znajomość mówionego rosyjskiego. Mówię to z perspektywy Polaka, gdzie około połowa słownictwa jest taka sama (lub podobna) w naszym i ich języku. Gdy jesteśmy za granicą, zazwyczaj czytamy więcej niż rozmawiamy. Chodzi o rozkłady jazdy, menu w restauracjach, opisy w muzeach. Wybór pozostawiam tobie. Tak na odchodne: pamiętaj, że prawdziwa znajomość języka to nie tylko umiejętność mówienia.

Skomentuj artykuł tutaj lub na Facebooku.

Zdjęcie pochodzi z flickr.com.

2 komentarze do “Czy warto uczyć się cyrylicy, jeśli chcę rozpocząć naukę rosyjskiego?

  1. Lutomierszczanin

    Kolejny plus znajomości cyrylicy jest taki, że zabijasz dwa ptaki jednym strzałem. Nawet więcej niż dwa, bo w sumie używa się cyrylicy w dziesięciu państwach. Łatwiej będzie dać sobie radę np. na Białorusi (gdzie wszelkie napisy w strefie miejskiej są jednak po białorusku, w przeciwieństwie do powszechnie mówionego rosyjskiego), Ukrainie, w Bułgarii, Macedonii, Serbii, Czarnogórze. W Tadżykistanie, Kirgistanie i Mongolii znajomość cyrylicy pomoże mało, ale będzie przynajmniej łatwiej podjąć naukę tamtejszych języków.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.